//////

POSŁUŻENIE SIĘ SKALAMI

Po­służenie się jednakowymi skalami poziomą i pionową mijałoby się tu jednak z celem, mapa taka wydawałaby się prawie zupełnie płaska: jeżeli np. wysokość kontynentów wy­nosi ok. 4 km, licząc od poziomu dna oceanu, a ich rozciągłość pozioma jest około 1000 razy większa, to po zmniejszeniu wysokości kon­tynentu do 1 mm, musiałby on rozciągnąć się na metrowej mapie. Dodajmy jeszcze, że rys. można traktować jako zdjęcie mapy plastycz­nej, wykonane przy oświetleniu jej pod ma­łym kątem z prawej strony.Powierzchnię Ziemi dzielimy więc na częśc kontynentalną i położoną około 4 km niżej część oceaniczną . Rysunek ten obra­zuje, jaki procent powierzchni Ziemi (oś po­zioma) leży na danej wysokości lub głęboko­ści (oś pionowa). Rysunek ten można także traktować jako średni profil wysokościowy Ziemi.

SKŁON KONTYNENTALNY

Przed­stawia on mapę Oceanu Spokojnego i przyle­głych kontynentów sporządzoną w roku 1969 przez Bruce C. Heezena i Marie Tharp z Ob­serwatorium Geologicznego Lamont-Doherty w Stanach Zjednoczonych. Na mapie tej podział na kontynenty i oceany jest zachowany. Gra­nicą rozdzielającą nie jest jednak linia brzegowa, ale granica tzw. szelfu kontynen­talnego. Zwróćmy uwagę na wybrzeża Australii. W miarę oddalania się od brzegu głębokość oceanu zwiększa się, początkowo bardzo powoli. Nachylenie dna jest rzędu 0,1 stopnia, co znaczy, że oddalając się o 1 km od brzegu stwierdzimy, że głębokość wzrośnie średnio o 1,7 m. Tak minimalne obniżanie się dna utrzymuje się do głębokości 100—500 m (najczęściej 130 m). Tu szelf kończy się, dno spada teraz gwałtownie w dół z nachyleniem 5°—15°, czyli głębokość wzrasta o około 100 m na kilometr. Jest to tzw. skłon konty­nentalny.

NA OCEANACH

Na oceanach na­tomiast zauważy mniejsze i większe wysepki ułożone liniowo, w grupach, czy wreszcie tkwiące samotnie wśród bezmiaru wód.Ten obraz nie jest jednak pełny. Nie można ograniczać się jedynie do rozmieszczenia kon­tynentów i opisu ich rzeźby. Ziemia stanowi całość i istnieje wiele związków między struk­turą lądów i mórz. Dlatego też dno oceaniczne stanowić będzie również obiekt naszego zain­teresowania. W dodatku podział na kontynen­ty i oceany przeprowadzony na podstawie linii brzegowej jest nader dowolny. Zależy on bo­wiem od dość przypadkowego poziomu wody w oceanie. Gdyby więc usunąć z oceanów wodę, przed naszym astronautą ukazałby się widok przedstawiony na rys. do którego wielokrotnie będziemy jeszcze wracać.

DZIAŁANIE CZYNNIKÓW

Nietrudno również znaleźć inne przykłady działania wspomnia­nych czynników: niszczenie przez rzeki jed­nych utworów i tworzenie innych, przesuwa­nie się wydm piaszczystych w okolicy Łeby pod wpływem wiatru albo narastanie mierzei oddzielających od morza przybrzeżne jeziora w wyniku nanoszenia piasku przez prądy mor­skie.Ponieważ jednak zająć się mamy działaniem czynników wewnętrznych, wygodniej będzie zacząć od struktur największych, które ufor­mowane zostały przez potężne siły działające poprzez kilkudziesięciokilometrową skorupę Ziemi.Spójrzmy więc na nasz glob oczami astro­nauty zbliżającego się ku Ziemi. Pierwszymi utworami, jakie zauważy na jej powierzchni, będą kontynenty i oceany. W miarę dalszego zbliżania dostrzeże na kontynentach łańcuchy górskie, obszary nizinne, wydźwignięte płas­kowyże i stożki wulkanów.

POWIERZCHNIA ZIEMI

Gdyby strona ta miała być poświęcona kształtowaniu powierzchni Ziemi przez czyn­niki zewnętrzne, to omówienie jej rzeźby za­częlibyśmy od struktur najmniejszych, takich jak koryto strumienia, polodowcowe jeziorko zamieniające się powoli w torfowisko czy prze­sypywany wiatrem piasek na plaży. Byłyby to modele procesów znacznie potężniejszych, które przebiegają w wielkich rzekach, tworzą pokłady węgla czy kształtują pustynie. Na­leży tu podkreślić, że znaczne obszary Polski zawdzięczają swoją obecną rzeźbę przede wszystkim czynnikom zewnętrznym. Lodowce ostatnich zlodowaceń naniosły tu kilkudziesię­ciometrową warstwę okruchów skał, żwirów czy piasków często pochodzących z odległej Skandynawii. Jednocześnie wyżłobiły rynny, misy ii innego kształtu wgłębienia pod wiele jezior Pomorza lub Mazur.

PRZEMIANY W ŚRODOWISKU NATURALNYM

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że głębokie przemia­ny w środowisku naturalnym, których dokonał człowiek, nie tylko wywierają niszczący wpływ na świat żywy. Zwykle nie przynoszą też ludziom spodziewanych korzyści. Wiemy, czym się kończy zaoranie wydm czy wiele zabiegów melioracyjnych. Przyroda, nawet zubożała wskutek rozwoju cywilizacji, to uko­jenie dla zmęczonych rozwojem techniki. Niestety warunki panują­ce w ośrodkach przemysłowych są tak trudne, że tylko niektóre rośliny mogą w nich przeżyć. Naukowcy z Kórnika i inni badacze poszukują więc gatunków mogących towarzysw człowiekowi, choć powietrze, z którego korzystają, obfituje siarki,tlenki azotu i inne szkodliwe związki.

DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA

Działalność gospodarcza prowadzi zwykle do zubożenia składu gatunkowego. Jaskrawym tego przykładem są pola uprawne i za­kładane przez leśników jednogatunkowe drzewostany sosnowe. Wiemy jednak coś niecoś o problemach, z jakimi borykają si leśnicy, którzy muszą strzec lasu przed masowym pojawianiem się szkodliwych owadów. A nie zawsze się to udaje.„Unaturalnianie” sztucznych borów przez wzbogacenie ich o drzewa liściaste i krzewy – to jedyny skuteczny środek ich ochrony. Czasem proces ten idzie jeszcze dalej: przyrodnicy i leśnicy z Kam­pinoskiego Parku Narodowego pracują nad tym, by przywrócić charakter naturalny podwarszawskiej kniei. Odnowić puszczę na terenach wykupywanych od rolników. Jednak nie wiadomo, czy ich starania zostaną uwieńczone sukcesem. W pobliżu KPN zbudowano fermę przeznaczoną dla 1600 krów. Już niebawem zaczęła ona zatruwać Puszczę Kampinoską.