POWOLI CORAZ CIEPLEJ

Oziębiło się tak bardzo, że ocean coraz mniej parował, choć Mońce grzało równie silnie jak w epoce narodzin lądolodu. Lodo- | wiec me zasilany nową porcją lodu, wystawiony na działanie pro­mieniowania słonecznego, zaczął się topić ustępując powoli z na­szych ziem. Ale nie zniknął bez śladu. Tam, gdzie stał dłużej, usy­pywał przed swoim czołem zwały złożone z okruchów skalnych rozmaitej wielkości (od pyłu po głazy). Tak powstały wzgórza, zwane morenami czołowymi. Prostopadle do nich od strony pół­nocnej ciągną się dziś łańcuchy malowniczych jezior rynnowych Natomiast potoki wypływające z czoła lądolodu osadzały sandry.’ wachlarzowate, płaskie stożki wymytych z lodowca piasków i żwirów. Powoli zaczęło się robić coraz cieplej. Lądolód cofał się prędko „porzucając” usypane moreny. Wytapiał się z niego materiał skalny: bezładnie porozrzucane głazy, kamyki, iły, piaski, żwiry utworzyły glinę zwałową płaskiej moreny dennej.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Hej, mam na imię Dawid i witam Cię na moim blogu. Wpisy, które będę tu dodawał, bezpośrednio będą odnosiły się do tematu mieszkań. Serdecznie zapraszam Cię do lektury 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)