W publicznym szpitalu

Niedawno z powodu kłopotów ze zdrowiem trafiłem do publicznego szpitala. Nieprzyjemna niespodzianka czekała mnie już w izbie przyjęć gdzie musiałem czekać niemal godzinę, aż dyżurny lekarz do mnie zejdzie i zechce zająć się moim przypadkiem. Po wstępnych badaniach i analizie krwi okazało się, że mój stan jest na tyle poważny że zostanę przyjęty na jeden z oddziałów. Poprosiłem żonę o przywiezienie mi niezbędnych rzeczy, a sam udałem się na salę. Wystrój wnętrz pozostawiał wiele do życzenia. Fakt, że trafiłem do sali z trzema innymi pacjentami jest oczywiście akceptowalny, w przeciwieństwie do wyglądu sali. Bladozielona lamperia na ścianie wyglądała jakby nikt je przetarł jej nawet wilgotną szmatką od chwili gdy wyschła po pomalowaniu. Stare odrapane szafki stojące obok łóżka i chybotliwe krzesło w jedną wyraźnie krótszą nóżką też nie stwarzały pozoru luksusu. Największe jednak zniesmaczenie, a wręcz obrzydzenie wzbudziła umywalka znajdująca się w rogu zali. Kiedy podszedłem do niej aby umyć zęby zauważyłem że kratka pokryta jest niezbyt estetycznie wyglądającym żółto-brunatnym osadem. Nie wytrzymałem tego i zapytałem przechodzącą akurat w pobliżu pielęgniarkę, czy to jest standard w tym szpitalu. Pozytywnym zaskoczeniem był fakt że w ciągu kilku minut pojawiła się osoba, która doczyściła ową kratkę.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Hej, mam na imię Dawid i witam Cię na moim blogu. Wpisy, które będę tu dodawał, bezpośrednio będą odnosiły się do tematu mieszkań. Serdecznie zapraszam Cię do lektury 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)