WARTKI NURT RZEKI

W końcu fale zastygły skute ciemnym, gładkim lodem. Na ich tle przezroczyste kryształy lodu pochodzące z pary wodnej unoszącej się w powietrzu wyglądają jak szklane kwiaty. Słońce nadaje im diamentowy połysk. Niektóre kryształy rozszczepiają promienie słoneczne mieniąc się wszystkimi barwami tęczy. Szkoda, że tak kruche są te wspaniałe klejnoty.Dotarliśmy do miejsca, w którym rzeka nigdy nie zamarza. Może rozgrzewa je woda przenikająca z oparzelisk (w tych niebez­piecznych miejscach w głębi bagna zachodzą intensywne procesy gnilne, którym towarzyszy wydzielanie się ciepła). Nurt jest tu bar­dzo wartki. Na śniegu pokrywającym lód pojawiły się charaktery­styczne, elipsoidalne odciski łap. Wydra biegła tędy do wody. Paweł przewiązuje się liną, ubezpieczam drugi jej koniec. Szef patrolu podchodzi coraz bliżej krawędzi lodu fotografując ślady, mierząc ich długość i szerokość. Parę metrów dalej wydra wysko­czyła na brzeg. Wytarzała się w śniegu. Potem spotkała drugą, mniejszą wydrę.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Hej, mam na imię Dawid i witam Cię na moim blogu. Wpisy, które będę tu dodawał, bezpośrednio będą odnosiły się do tematu mieszkań. Serdecznie zapraszam Cię do lektury 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)