ŻYCIE MIESZKAŃCÓW

To mieszkańcy żeremia obgryzają gałązki z zimowych zapasów. Przygotowały je wcześniej wbijając gałęzie w zanurzony brzeg. Nie muszą więc wcale wychodzić na ląd: podziemny korytarz pro­wadzi z żeremia do podwodnej spiżami.Tą samą drogą bobry usu­wają resztki posiłków. To dlatego znajdujemy co krok wmarznięte w lód gałązki oskrobane z kory do białości.Na ośnieżonej tafli pojawia się nieznany trop jakiegoś mniejszego zwierzęcia.Łasica albo gronostaj – mówi Paweł. – Prawdopodobnie szuka­ła resztek z uczty wydry.Rzeczywiście! W pobliżu krawędzi lodu znajdujemy raka. Wy­bredna wydra pozbawiła go tylko odwłoka. Przy odrobinie szczę­ścia łasicy może się też trafić nie ogryziony żabi łeb. Na rzece w pobliżu nie zamarzniętego pasma wody koncentruje się życie mieszkańców tej okolicy. Pawłowi mignął za zakrętem szczur piżmowy. Przed nami trop tchórza. Widać, że wskoczył do wody. Ślady prowadzą na przeciwny brzeg rzeki. Po lodzie wędrował też mały gryzoń: prawdopodobnie polna mysz. Na te zwierzęta czatuje myszołów włochaty: z daleka widać rdzawą sylwetkę suto upierzonego ptaka. Tego gościa z północy można odróżnić od naszego myszołowa po ciemnych plamach na spodniej stronie skrzydeł półtorametrowej rozpiętości. Trzepocąc nimi ptak stanął w powietrzu. Biada myszy, która pojawi się w zasięgu jego doskonałego wzroku.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Hej, mam na imię Dawid i witam Cię na moim blogu. Wpisy, które będę tu dodawał, bezpośrednio będą odnosiły się do tematu mieszkań. Serdecznie zapraszam Cię do lektury 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)